czwartek, 17 października 2013

21. NIENAWIDZE CIĘ I MAM CIĘ JUŻ DOŚĆ. ZOSTAW MNIE W SPOKOJU ROZPIERA MNIE ZŁOŚĆ. !!

Obudzilam sie rano w czyjis ramionach. Podnioslam sie troche wyzej. To Wrona!! Mam nadzieje ze nic sie nie stalo. Spojrzalam na zegarek. 6:20 o kurwa. Nie dosc ze mnie leb napierdala to jeszcze mam tylko 25 minut. Podnioslam sie ale Andrzejowi to nic nie zrobilo. Zaczelam nim potrzasac.

- Wrona! Wstawaj!
- co sie dzieje? Pali sie? (Andrzej)
- nie ale jest 6:25
- o kurwa. (Andrzej)

Wyskoczyl z lozka w tym samym momencie co ja. Okej rozumiem ja moglam sie przebrac w koszulke i spodenki ale on to raczej nie mial w co. Wiec stal przede mna w samych bokserkach.

- Wrona moze bys sie ubral?
- Ja pierdole. Paulina czy my cos? (Anrzej)
- Nie! Chyba. Nie wiem. Nic nie pamietam.
- To tak jak ja. (Andrzej)

Wrona znalazl swoje rzeczy, szybko sie ubral i wyszedl. Slyszalam tylko trzasniecie drzwi bo juz bylam w lazience. Boze swiety jak sie spoznie to bedzie masakra. Musimy byc tam na 8. Nie wiem jak ja to zrobilam ale o 6:40 zamykalam juz pokoj. Szybko bieglam do windy. Najwyzej sie spoznie. Zycie.  Jadac winda probowalam przypomniec sobie wczorajszy wieczor. Nic. Kompletna pustka. Na dodatek mialam kaca. Najmniejszy glosny dzwiek doprowadzal mnie do szalu. Po jakiejs nie calej minucie stalam juz w holu razem z dwójką Andreów. Nie bylo jeszcze ani jednego siatkarza. A Andrea jak gdyby nigdy nic stal i sobie rozmawial.

- Prosze pa...-Anastasi spojrzal sie na mnie zabojczym wzrokiem, tak w ogole to wszyscy to podlapali ode mnie- Andrea. Nie zeby cos ale mielismy byc 6:45 a jest juz za dziesiec. 
- Paulinka ty moje drogie dziecko. Musisz wiedziec ze oni i tak zawsze spozniaja sie 15 minut. Wiec spokojnie zobaczysz ze o 7 beda z wymowkami typu: rozmawialem z zona, zaspalem, nie zadzwonil budzik. (Andrea) 
- Czyli tak na prawde mielismy byc tu o 7?-Andrea kiwnal twierdzaco glowa- zabije gnojka.
- A cos nie tak? Cos sie stalo? (AndreaII)
- Nie po prostu troche zaspalam i szybko szybko i nie wiedzialam ze tu takie zasady sa.

Zasmialismy sie wszyscy i wtedy rowno 7 otworzyla sie winda. Wyszedl Jarski, Winiarski, Ignaczak, Kurek, Kubiak i Bartman. Kazda ich wymowka, byla dokladnie taka sama jak powiedzial wczesniej trener. Gdy juz kazdy z nich wyrecytowal regulke cala nasza trojka wybuchnela smiechem. Oni patrzyli sie na nas jak na idiotow. Przybilismy sobie piatki i usiedlismy na kanapy czekajac na reszte. Byli juz prawie wszyscy tylko brakowalo Zatiego i Wrony. W koncu o 7:10 raczyli sie pojawic. Gdy kolo mnie pojawil sie Wrona i dal mi buziaka w polik wszyscy spojrzeli sie z glupim usmiechem. Andrzej nachylil sie i wyszeptal mi do ucha.

- Rano zapomnialem sie pozegnac. (Anrzej)

Czulam jego oddech na szyi. Ciarki przeszly mnie po plecach. Zawsze tak mam, poniewaz mam w tym miejscu laskotki. Wszyscy niby cos robili ale jednak byli skupieni na nas. Andrzej caly czas stal za mna i chuchal mi w szyje swoim oddechem. Zastanawialam sie na kogo jeszcze czekamy. Wtem dostalam swoja odpowiedz.

- Jestem!. Wasze zycie znowu nabralo sensu!!-wtedy Kinga skierowala wzrok na mnie- co to kurwa?
- Czy ja dobrze slyszalem ze to Kinga.? (Nowakowski)
- Pit tu jestem.. Ale nie podchodz. (Kinga)

Pit i tak nie sluchal jak to on. Rzucil sie w jej strone. Fajnie to wygladalo jak w strone malej dziewczynki 1,60 wzrostu biegnie chlopak 2,06. Zaczelismy sie smiac kiedy Nowakowski chwycil ja w ramiona i podniosl a ta bila go rekoma po plecach. Anastasi tylko chodzil i krecil glowa mowiac w kolko "jak dzieci, jak dzieci". W koncu kazde z nas wzielo swoja walizke i ruszylismy do autokaru. Tam jak zawsze wielka balanga. Niby wszyscy zaspani ale impreza sie krecila. Po 45 minutach dojechalismy na lotnisko. Miny ludzi jak weszlismy - bezcenne. Dopiero po chwili jak chłopacy się odwrócili zauważyli wielki napis na plechach POLAND. My z Kingą też takie miałyśmy. My takie SWAG. Jeszcze jak Nowakowski, Wrona, Zatorski, Winiarski, Ignaczak szliśmy i śpiewaliśmy. Do tego kręciliśmy tak ponętnie bioderkami.

- NIENAWIDZE CIĘ I MAM CIĘ JUŻ DOŚĆ. ZOSTAW MNIE W SPOKOJU ROZPIERA MNIE ZŁOŚĆ. !!

Widzialam ze Kinga chciala ze mna pogadac ale nie bylo jak. Ciagle ktos albo mnie wolal albo Kinge. Przy tych wariatach nie da sie normalnie porozmawiac. Pit ciagle zagadywal Kinge i zadawal jej glupie pytania. Ona patrzyla sie zawsze rozbawiona kiedy Kurek albo Wrona cos do mnie mowili.

- Dobra. Sluchajcie tak jak juz pewnie wiecie to jest nasza nowa Pani Fotograf. Kinga Lepsza. Prosze to twoj bilet.

Tak kazde z nas otrzymywalo bilet z wlasnym nazwiskiem. Jakims dziwnym trafem siedzialam miedzy Wrona i Kurkiem. Na pewno wcale nie bylo to ustalone. Zreszta Kinga nie byla lepsza. Ona siedziala miedzy Zatim i Pitem. W sumie z Cichym byli by fajna para szkoda tylko ze on ma narzeczona. Widzialam zdenerwowanie na twarzy Kurka gdy wchodzilismy na poklad. Jak juz usiedlismy to jeszcze bardziej sie chlopina zestresowal. Zlapalam go za reke i usmiechnelam sie pokrzepiajaco. Gdy to nie dzialalo jeszcze mocniej scisnelam nasze dlonie. Przeciez nie powiem im ze tez sie boje. Zaraz by mi dokuczali jak Siurakowi. W koncu wystartowalismy.

- Paulina ja przepraszam ale ja zawsze w samolocie slucham muzyki zeby sie nie denerwowac. (Bartek)
- Okej nie ma sprawy.
- Strzyczkoooooowska!! (Kinga)
- Czego?
- Ja cie zabije. (Kinga)
- Już tyle razy to słyszałam.
- Tez cie kocham. (Kinga)
- Sprobowalabys nie. Dobra ty sie lepiej Pitem zajmij a nie. 
- Hmm dla twojej wiadomosci to on juz spi. (Kinga)
- Na dodatek na jej ramieniu. Oni tak slodko wygladaja -pac- ala to bolalo. (Paweł)
- I mialo. Wcale nie wygladamy slodko zapamietaj to sobie. (Kinga)
- Okej okej. W sumie to mocna reke masz. (Paweł)
- Ona ma taka od zawsze. W gimbazie to zawsze mnie ta lapa po nogach bila, potem chodzilam z siniakami.
- Ona nie byla lepsza. Cwaniara w siatke gra to on juz w ogole dobra reke ma. (Kinga)
- Nie drzec mi sie na caly samolot bo spac sie nie da. (Krzysiu)
- Ee Igla ty juz taki stary jestes ze ci wszystko przeszkadza?
- Grabisz sobie corcia, grabisz. (Krzysiu)

Potem zamiast spac jak kazdy zamierzal opowiadalismy sobie kawaly. Cala droge do Paryza. Zastanawialam sie dlaczego zaden z trenerow na nas nie krzyczy ze mamy sie zamknac. Nurtowalo mnie to pytanie. Widzialam ze Kurek spi wiec jego sie nie zapytam. Katem oka widzialam ze Wrona nie spi trzeba to wykorzystac.

- Wroniks?
- Taak. (Andrzej)
- Dlaczego nikt nas nie opieprza ze krzyczymy?
- Stary trik kazdego Polskiego trenera. Widziałaś kiedys jakas podroz z nami ktora bylaby spokojna? (Andrzej)
- Nie.
- Wlasnie. Trenerzy i sztab maja zatyczki do uszu. Kazdy jest zadowolony. Oni ze maja cisze my ze mozemy rozmawiac.. (Andrzej)
- Tego rozmawianiem nie mozna bylo nazwac. 
- Taki problem jak siedzisz ty na koncu a Kinga z przodu. I każda sie z was drze, bo sie nie slyszycie. (Andrzej)
- Ty zawsze masz na wszystko odpowiedz. 
- Spedzilabys z nimi tyle czasu co ja to tez bys tak miala. Do nich trzeba miec zawsze odpowiedz bo oni zawsze po kims jada. (Andrzej)

Wtedy uslyszelismy ze trzeba zapiac pasy bo ladujemy. Wyobrazacie to sobie? Paryz. Siatkarze. My. Istna katastrofa.... 

~*~
O boziu. 
TO U GÓRY W OGÓLE MI SIĘ NIE PODOBA XDD
O WIELE BARDZIEJ PODOBA MI SIĘ NASTĘPNY <333
TAK BĘDZIE SIĘ DZIAŁO ;D
Dziękuje za każdy zostawiony komentarz i za każde wejście :3
Rozdział zamiast jutro jest dzisiaj, ponieważ nie wiem czy jutro znalazłabym czas na wejście i dodanie rozdziału. Ale nie ważne kiedy, ważne że jest :)
A więc zapraszam do komentowania :*

P.S. JA JUŻ DREAMER MYŚLAŁAM ŻE COŚ CI SIĘ STAŁO, BO SIĘ W OGÓLE NIE ODZYWAŁAŚ I NIE KOMENTOWAŁAŚ I SIĘ BAŁAM <333





piątek, 11 października 2013

20. Co ty sobie wyobraziłeś?

...Wrona. Ta lajza. Jako ze ja siedzialam z Bartkiem to Pit siedzial z nim. Odpisalam mu zeby nie bylo.

"Nawet wieksza. Chcialam posluchac muzyki to sie tak na mnie spojrzal ze az mi sie od razu odechcialo ;D" 

Wyslano. Po chwili kilka siedzen dalej uslyszalam pikniecie. Zaswiecilo sie swiatlo od telefonu i za chwile zgaslo. Za to moj telefon zaczal wibrowac.

"Cichy to tylko patrzy sie w okno i nic nie mowi. Ty nastepnym razem siadamy razem przynajmniej bedzie z kim pogadac. A nie to co z tymi nie mowami. :P w ogole ty wiesz z kim piszesz? ;)"

"Wrona ciebie nie zgadnac? :D "

"Eee skad wiedzialas ze to ja? :c"

"Po pierwsze kobieca intuicja. Po drugie jakies 3 miejsca do przodu co chwile pali sie swiatlo z telefonu i pika. A tylko ty masz taki dzwiek. Po trzecie odbijasz sie w oknie Sherlocku xD" 

W tym momencie odwrocil sie, zaczal swiecic telefonem po oczach i gdy mnie zobaczyl to pomachal i wyslal buziaczka. No a ja jak ta kulturalna mlodziez pokazalam mu srodkowy palec. Wtedy nie wiadomo skad przed nami pojawil sie Igla taki wkurwiony na maksa.

- ja pierdole mozesz kurwa nie swiecic tym gownem po oczach. (Igła)
- I nastepnym razem usiadzcie razem a nie SMS-iki sobie wysylacie. (Bartek)
- i przeszkadzaja innym. (Winiar)

Zaczelismy sie z Wrona smiac. No tak takie rzeczy tylko z Winiarem. Gdy tak siedzialam juz jakas chwile, bylo tak cicho zaczal mi wibrowac ten chujowy IPhone. Szybko go znalazlam bo jeszcze by sie ktos znowu czepial (czyt. Kurek). Odblokowalam go patrzac na moja tapete. Bylam tam ja z siatkarzami jak robimy dziubki. O dziwo wszyscy sie zmiescilismy, co prawda musieli sie zgiac itd ale generalnie dalismy rade. Usmiechnelam sie. Te wakacje bede pamietac do konca zycia.

"Informuje cie o tym ze czuje sie obrazony i nie wyobrazam sobie zebym nie byl przeproszony." 

"Za co niby? :p"

"Za tego paluszka. Do swojego ulubienca takie rzeczy. To jest karygodne. Jak ta mlodziez sie teraz zachowuje. XD" 

"No tak ty juz jestes stary dziadek. ^^" 

"No wiesz zycie staruszka zaczyna sie po 25 ;3" 

"Kurde tak nie wiele czasu mi zostalo xD eej a tak w ogole to od kiedy ty poslugujesz sie minkami?"
"Klosik mnie nauczyl dobry chlopak. :)"

" Aaa Karollo xD zloty chlopak. Musze go poznac."

"Hola Hola bo mi sie jeszcze zakochasz xD skad wiesz ze Karol?"

 "Prosze cie kto nie zna krola samojebek ^^ Zawsze chcialam miec z nim fote." 

"No widzisz. Powiem ci ze nawet bedzie to mozliwe bo Karrolo odwiedzi nas we Wroclawiu i Katowicach ;D"

Wymienialismy ze soba SMS az dojechalismy do hotelu. Tam wszyscy skierowali sie w strone pokoi. Wrona pokazal mi tylko telefon i mrugnal okiem. Wiedzialam o co mu chodzi. Tylko ze jak on wejdzie do pokoju gdzie bedzie spal Matt. Otworzylam moja karta drzwi i weszlam. Bylo wyjatkowo pusto. Stala tylko moja walizka. A na lozku byl list. Mam nadzieje ze to nie to o czym mysle. Przeciez nie zostawilby mnie tak bez pozegnania. Matt by tak nie zrobil. Nie on. Podeszlam szybko i chwycilam kartke papieru. Zanim ja przeczytalam wlaczylam Polsat Sport. Wlasnie byla polowa drugiego seta. Teraz moglam zobaczyc co bylo napisane. Otworzylam ja i ujrzalam krzywe pismo Matta. Czyli jednak byl do tego zdolny.

"Paulina przepraszam. Nie moglem. Wylatujemy dzisiaj po meczu. Spotkamy sie pewnie jak bedziemy grac z Polakami. Karte do pokoju oddaj jak bedziesz wyjezdzac. Baw sie dobrze. Matthew :* "

Co za balwan. Co on sobie mysli. Ze moze zrobic mi awanture i na drugi dzien tak sobie wyjechac. Zapomniec o tym wszystkim. O tym ze istnieje Paulina Strzyczkowska. Jak chce. Prosze bardzo ale niech tylko sprobuje sie do mnie odezwac. Wyszlam na balkon. Potrzebna byla mi nikotyna. Potrzebowalam jej i to bardzo. Nie zwazalam nawet na to ze ktos mnie mogl zobaczyc. Raz sie zyje. Mam pokoj do swojej dyspozycji. Napisalam do Wrony ze ma przyjsc i jak moze to z czyms mocniejszym. Po 25 minutach uslyszalam pukanie do drzwi. No tak ta winda tak dlugo jedzie. Podeszlam i otworzylam mu.
Momentalnie do moich nozdrzy wdar sie zapach perfum. Widac zrezta bylo ze sie wykapal. Usmiechnelam sie i wpuscilam go do srodka. Jeden mnie olal moze chociaz z Endrju spedze milo wieczor. 

~Andrzej~

Wszedlem do mojego pokoju. Akurat dzielilem go z Kosa. Rzucilem sie na lozko i odpoczywalem. Z tego co mi wiadomo zaden dzisiaj nie swietowal. Kazdy poszedl do siebie. Lezac sobie dostalem SMS. Juz wiedzialem ze to od niej. 

"Przybywaj ale bez niczego mocniejszego nawet sie nie pojawiaj. Pamietaj o fajkach. Byle szybko."

Widze grubo. Poszedlem pod prysznic i po 15 minutach juz szedlem do sklepu. Spojrzalem na zegarek, juz prawie 22. Dobrze ze jest cos takiego jak Zabka. Wpadlem tam i rozejrzalem sie po sklepie. Szybko skierowalem sie w strone slodyczy i wzialem Merci. Podobno czekolada poprawia humor. Jak dla kogo. Mi humor poprawia usmiech tej jednej dziewczyny. Stanalem do kasy. Nerwowo spogladalem na zegarek. Przede mna stala starsza pani. Ciekawe co ona o tej porze robi w sklepie. Przeciez ona powinna juz dawno siedziec w domu i spac. Robila zakupy jak dla wojska. Gdy w koncu skonczyla odwrocila sie do mnie i z usmiechem powiedziala.

- jak kocha to poczeka. (Pani)
- wlasnie w tym problem ze nie kocha a czekac to juz w ogole nie bedzie. (Wrona)
- niech zaluje. Widac ze ci zalezy. Ale uwierz mi bedziesz mial swoje 5 minut uwierz mi. (Pani)

Kupilem papierosy takie jak widzialem ze palila, dwa wina i bombonierke. Wracalem jeszcze szybciej niz szedlem. Juz po chwili bylem w hotelu. Modlic sie teraz musze zeby mnie nikt nie wyczail. Na szczescie bezpiecznie dotarlem na gore. Zapukalem do drzwi. Otworzyla mi z bladym usmiechem. Zaprosila do srodka i wskazala glowa na lozko. Od razu od takich rzeczy zaczyna. Obstawialem ze porozmawiamy, wypijemy sobie kilka lampek wina i grzecznie wroce do siebie a nie od razu lozko.

- Paulina nie obraz sie. Jestes ladna i atrakcyjna dziewczyna. Ale.. No wiesz.. Hmm. Ja nie chcialbym byc posadzony o pedofilie.. (Wrona)
- boze Wrona zboczencu. Co ty sobie wyobraziles. Chodzilo mi o to ze masz usiasc bo nigdzie indziej nie ma miejsca. 
- aa okej sorki. (Wrona)
- pamietasz o ktorej jutro mamy samolot?
- samolot o 10, zbiorke w holu o 6:45. (Wrona)
- brawo. Chociaz ktos pamieta.

~Paulina~

Widzialam ze spalil buraka. No ale nie dziwie mu sie. Tez bym sama tak pomyslala. Wroniks nalal lampke wina kazdemu z nas i zaczelismy rozmawiac. Tematy nam sie nie konczyly. Po dwoch fajkach i butelce wina na głowe urwal mi sie film...

~*~
Heh witam was :3 
przedstawiam kolejny rozdział i oddaje go do waszej dyspozycji xDD
 Pochwale się wam że ostatnio mam dużo weny :p
Tak jak obiecywałam co piatek rozdział :)
P.S. A i taka informacja rozdziały na tym blogu będą pojawiały sie co miesiąc bo nie mam czasu żeby częsciej pisać. 




sobota, 5 października 2013

19. Będziesz młodzież demoralizował.

Wszystkie pary oczu zwrocily sie w moja strone. O kurwa Strzyczkowska jak ty cos palniesz. Cisza. Nawet muzyka nie grala. Czekali na wyjasnienia.

- chlopaki ze mysmy od razu nie skojarzyli. Te blond wlosy, pucate policzki. (Winiar)
- przeciez w zyciu bym was nie porownal. (Igła)
- wydoroslalas. (Kurek)
- I jeszcze schudla. (Ziomek)
- ile ty wtedy mialas lat? (Kubiak)
- z 14
- booze tyle lat temu. Dobra puscmy jakiegos naszego hita. (Winiar)

W autobusie zabrzmiala ta piosenka. Kazdy spiewal nawet trener probowal. Cos widze ze to czesto tu leci. Tak minela nam droga na mecz. Chlopki caly zas gadali o starych czasach. W koncu dojechalismy na hale. Wysiedlismy. Chlopaki rozdali kilka autografow i moglimy wchodzic. Nigdy jeszcze nie wchodzilam z nimi. Ba. Nawet sobie nie wyobrazlam ze moglabym z nimi w ogole rozmawiac. A teraz jestem jednego corka, a reszty przyjaciolka. Widzialam zdenerwowanie n ich twarzach. No tak w koncu grali z Brazylia. Nie udalo nam sie na Igrzyskach chociaz bylismy faworytami.W zeszlym meczu tez sie nie popisalismy. Cala nadzieja w nas. Kibice w ich wierzyli. Ja w nich wierzylam. Pomalu zblizalismy sie do szatni. Oni wchodzili a ja szlam prosto na miejsce. Gdy bylismy juz kolo drzwi chlopacy spojrzeli sie na mnie.

- jak nie wygracie to skopie wam tylki i bedziecie do hotelu na piechte wracac a przypominam ze to az 15 km.
- nie strasz nie strasz bo sie... (Nowakowski)

Spojrzalam sie na Pita moim ulubionym wzrokiem ktorego kazdy sie bal.

- ty lepiej sie Pit wez za granie a nie za madrosci zyciowe. Ja widze chlopaki popsuliscie jedynego normlnego w tej druzynie.
- myyy? On sam sie popsul. Widzialas jak on klnie ostatnio? Rozbrykal nam sie ostatnio gowniarz.(Wrona)
- Wronix kochanienki przypominam ci ze jestescie w tym samym wieku.
- o tobie to juz kochaniutka hotko nie wspomne. Jeszcze nie pelnoletnia a alkohol tak, fajeczki tez a o przeklinaniu juz nie wspomne. (Wrona)

Wszyscy patrzyli sie na mnie zdziwionyn wzrokiem. Kurwa skad on to wiedzial. Przeciez jak palilam to w nocy i uwazalam. Nikomu tez nie mowilam. Uwazalam czy spia. A alkohol. To jeszcze nie pilam.

- hahaha zartowalem. Ale zebys widziala swoja mine kotek. (Wrona)
- ja cie KOTKU (z akcentem) kiedys zabije.
- ja wiem ze mnie kochasz. Jak kazda. (Wrona)
- dobra wy do szatni a ciebie Paulina zapraszam na swoje miejsce. (Anastasi)

Bylam zaszczycona. No bo kurde nie codzien dostaje sie przepustke na czlonka reprezentacji. I siedzi sie zaraz kolo trenera. Weszlam na hale. Przypomnialy mi sie te emocje. Widzialam tych zbierajacych sie ludzi. Niektorzy machali mi i usmiechali sie. W dzisiejszej szostce mieli grac... Reszta siedziala w kwadracie rezerwowych. Postanowilam ze sie tam przejde jak sie zacznie. Co bede tutaj tak sama siedziala. Zobaczylam ze na rozgrzewke wlasnie idzie Brazylia. Chociaz chcialabym zeby przegrali to nie da sie ich nie lubic. Gdy Lipe mnie zauwazyl od razu do mnie podbiegl.

- siema siema (Lipe)
- dzien dobry.
- jakie dzien dobry czy ja az taki stary jestem. Ty z Polski? (Lipe)
- tak. Wygralam konkurs i spedzam z nimi lige swiatowa. 
- myslalem ze jestes ich nowym fotografem. (Lipe)
- to przez ten aparat na szyi. Kazdy tak mysli. Wiesz robie sobie zdjecia na pamiatke. Kiedys bede mogla wspominac wujkow z reprezentacji. -Lipe zasmial sie a ja sie usmiechnelam- moge z toba zdjecie? 
- pewnie. (Lipe)

Ustawilismy sie do zdjec i porobilismy kilka. Wtedy na sale weszla Polska. Skad wiedzielismy? Bo na trybunach zrobilo sie strasznie glosno. Podbiegl do nas Igla i zaczal sie witac z Lipe. 

- siemanko stary co tam? (Lipe)
- siemanko. Widze ze podrywasz nam tutaj nasza dziewczyne.. Chwila nie uwagi i juz Lipe zarzucil swoje sidla. (Ignaczak)
- heh dobre Igla dobre. (Lipe)

Jeszcze chwile sie tak przekomarzali az w koncu wszyscy polecieli na rozgrzewke. Nawet nie wiem kiedy minal ten czas i juz spiewalismy Mazurka Dabrowskiego. To sa emocje. Dreszcze przechodza czlowieka jak stoisz i razem z toba acapella spiewa 11 tysiecy ludzi. Na boisko wyszly szostki kazdej druzyny a ja ruszylam do naszego kwadratu. Stanelam z chlopakami i dopingowalismy naszych. Usiadlam sobie z Wrona na krzeselkach i zaczelismy ze  soba rozmawiac. Dowiedzialam sie o nim duzo rzeczy. 

- co do tego palenia papierosow to nastepnym razem bardziej sie rozgladaj. (Wrona)
- co? 
- widzialem cie ostatnio. Uwierz mi nie chcesz zeby zlapal cie Kurek albo Winiar. Oboje sa uczuleni na ten temat. Kurkowa non stop pali. Wniarska tez. Ale nie boj sie nikomu nie powiem. Nastepnym razem sie chociaz podziel. (Wrona)
- sportowcy nie pala. 
- tak jak nie pijemy alkoholu. (Wrona)
- gdybym was nie znala to pewnie bym tak pomyslala. Ale ze was znam. 
- pamietaj o mnie wieczorem. (Wrona)
- czemu akurat wtedy? 
- bo zauwazylem ze wtedy palisz. (Wrona)
- po pierwsze ty nie mozesz. Trener mnie zabije jak sie niedaj bog dowie. Po drugie mam malo a mi nie sprzedadza.
- ee tam marudzisz. To kupie ci. Zaden problem. (Wrona)
- bedziesz mlodzez demoralizowal? 
- zycie. (Wrona)

Przegadalismy caly mecz. Wrona to bardzo fajny chlopak, az dziwne ze nie ma dziewczyny. Niestety przegralismy 3:2. Widzialam zawiedzione miny chlopakow. Rozdali autografy, porobili sobie z fanami zdjecia i poszli do szatni. Wracajac autokarem panowala cisza. Kurek ktory siedzial kolo mnie w ogole sie nie odzywal. Taka troche stypa. Ale wiedzialam ze kazdy z nich obwinial siebie za ta przegrana. Nagle dostalam SMS wszyscy spojrzeli sie na mnie bo dosc glosno zadzwonil. Zanim odczytalam go, wlaczylam wibracje i wylaczylam dzwiek. Weszlam w skrzynke a tam wiadomosc od jakiegos numeru.

"U ciebie tez taka stypa? Bo Pit tak zamula ze masakra."

Nie musial sie podpisywac wiedzialam ze to... 
~*~
Przepraszam za to u góry..
Przepraszam za to że nie dodałam tego wczoraj, ale mam problemy z kręgosłupem i ledwo chodzę. Naciągnęłam sobie coś jak grałam mecz i dupa.. Tak mnie boli, że nawet jak leże to czuje.
Nie jest to nie wiadomo jak wspaniały rozdział ;C 
Czekam na wasze komentarze.. 
Zapraszam  na nowy rozdział:


P.S. GRATULACJE DLA WINIARA <33 BĘDĄ KOLEJNE PIĘKNE OCZY :3

piątek, 27 września 2013

18. Czika czika bomba.

Igla wraz z cala banda. Jak to oni od razu naskoczyli na mnie z pretensjami. Ze sie szlajam. Ze ktos moglby mnie porwac i cos zrobic. Boze co to sa za marudy.

- Gdzie ty w ogole bylas? (Igła)
- W Baltyckiej.
- I mnie ze soba niezabralas?! Fooooooch z przytupem i melodyjka. To koniec. (Pit)
- Ojj Piter przepraszam. Ale mam cos dla ciebie. Gdy tylko to zobaczylam pomyslalam o tobie. No mam jeszcze taka dla reszty. Z gory mowie ze nie znalam waszych rozmiarow. Sa takie na oko.

Podalam chlopakom ich prezenty. Byly w nich takie o to koszulki, meska bransoletka i setka wodki. Niech pamietaja o mnie gdy wyjade. Chlopacy gdy tylko zobaczyli to wszystko zaczeli sie smiac.

- Eej a jak ci sprzedali alkohol? (Kubiak)
- Hmm a od czego sa dobry koledzy od wina?
- Poprosilas kogos o to zeby kupil? (Igła)
- Tak. A co tatus ma jakis problem?
- W zyciu. Widze ze moja krew. (Igła)
- Dobra ty marsz na gore sie przygotowywac do meczu ktory jest za GODZINE. (Winiar)
- Jezu jak ten czas na tych zakupach plynie. Wyszlam o 11 wrocilam o 16. Takie rzeczy tylko ze mna. Kiedy robimy jakas imprezke? 
- Przeciez to jest czysty Igla. Tylko imprezy, tam zakupy to po Piterze, fochy po Zatim.. (Kurek) 
- Eeeej ja sie nie focham. (Zati)
- Jasne, jasne. Wez maly wstyd nam robisz dziewczyna cie zaraz przerosnie. (Wrona)
- Haha czika czika bomba. (Zati) 
- Poczekajcie. Zobaczcie moj nowy nabytek. 

Wyciagnelam te o to dwie pary wspaniałych butów(1 i 2) Chlopakow miny nie do opisania. Patrzyli sie jak zakladalam je na siebie i stanelam kolo nich. Bylam taka jak Bartman, Kubiak, Igla(nawet troche wyzsza).... 

- Teraz to tym bardziej nie stawaj kolo nas. (Kubiak)
- Czemu? 
- Zawsze mielismy to przekonanie ze jestesmy dosc duzi. A tu przychodzi taka Paulina i nasz swiat legl w gruzach. (Igła)
- Nie zeby cos ale przymnie moze chodzic. Wygladasz w nich tak se..-w tym momencie na niego mrozacym krew w zylach wzrokiem spojrzal sie Igla- ehem bosko. 
- Wiem dziekuje Zbysiu. 
- A tam przy mnie mozesz chodzic w koncu nie bede sie musial tak mocno schylac zeby z kims pogadac. (Pit)
- Haha bardzo smieszne. A czy wy przypadkiem nie spieszycie sie na mecz. 
- Paulina bez ciebie nie jade. (Winiar)
- Masz pol godziny maks na przygotowanie. (Igła)
- A nie moge znowu jechac ze sztabem.
- Nie. Masz poczuc jak to jest w autokarze Meskiej Reprezentacji Pilki Siatkowej Polski. (Winiar) 
- Jak to powaznie zabrzmialo Winiarku.  Jak nie na ciebie. 
- Ohhh wiesz my z Krzyskiem idziemy juz sprzet naglasniajacy rozkladac. (Winiar)
- Godzina 16 widze cie tutaj. Okej? (Igła)
- Okej.
- Moze isc z toba zebys sie nie zapomniala? (Kurek)
- No w sumie mozesz ze mna isc. 

Tak o to ruszylismy z Kureczkiem do mojego Mattowego pokoju. Dobrze ze juz jutro wyjezdzamy. Mam nadzieje ze bede miala pokoj z Kinga skoro jestesmy dwie. Kurek niosl moje torby z ciuchami. Bo jak on to powiedzial trzeba jak na gentelmana przystalo gdy kobieta nie moze nosic jeszcze swoich zakupow po tak wyczerpujacym shoppingu. Za duzo czasu z chlopakami. Zdecydowanie. Zaczyna kazdy po malu wariowac. Weszlimy do pokoju na lozku siedzial Matt. Wygladalo na to jakby na mnie czekal. Juz sie ksiaze odbrazil. 

- Jedziesz z nimi na mecz? (Matt)
- Tak. Zreszta ty masz zaraz po nich. 
- Wiem. Wracasz potem? (Matt)
- Zobacze moze pojde do chlopkow w cos pograc. W koncu jutro lecimy do Francji. 
- Jak chcesz. Wez klucz. (Matt)

Przytulil mnie i wyszedl. Dziwny byl ale okej. Podeszlam do walizki i wyciagnelam z niej granatowe rurki, reprezentacyjna bluzke i te buty. Bylam gotowa moglam wychodzic. Fajnie musialam wygladac przy nim na koturnach. On w reprezentacyjnym dresie i w bluzie a ja taka tam sobie ide. Po chwili gdy bylismy na dole i wyszlismy tylnym wyjsciem do autokaru zrobilo sie zimno. Bartek widzac to dal mi swoja bluze. Teraz razem szukalismy chlopakow i autokaru. Ale nigdzie ich nie bylo. Widzialam ze Bartek ciagle sie na mnie patrzyl. 

- Jestem gdzies brudna? 
- Nie dlaczego? (Kurek)
- Bo ciagle sie patrzysz i myslalam ze moze jestem. 
- Nie po prostu do twarzy ci w mojej bluzie. (Kurek)
- Nie zapominaj ze cala reprezentacja ma takie. 
- Oj tam. Oj tam. Marudzisz. Ale ta jest wspaniala i moja. Pozatym pachnie swietnymi perfumami made in Kurek.(Kurek)
- Jaki Turek? 
- Kurek powiedzialem. (Kurek)
- Jeezu juz myslalam. Wiesz bardziej obstawiam made in Chiny ale okeej.
- Ty sie tak nie wymadrzaj tylko chlopakow szukaj. (Kurek)

Nagle jak Filip z Konopi zza rogu wyjechal autokar. Nie przepraszam BIBOBUS. Co tam sie dzialo. Juz od kilkuset metrow bylo ich slychac. Oczywiscie krolowalo disco polo. Ja podziwiam Anastasiego. On juz pewnie wszystkie piosenki w kazdym wykonaniu zna. Staneli przed nami i weszlismy. Juz leciał hit grupy. Okazalo sie ze kochany Winiar z Igla zajeli nam miejsca i wygonili Zatiego. Biedaczyna. Ale widzialam ze Zati dosc dobrze dogadywal sie z Fabianem. Wiec usiadl z nim i zwawo o czyms rozmawiali. Mozdzon jak zawsze czytal swoja prenumerate Lowcy Polskiego. Dziwie mu sie. W takim halasie nic sie nie da robic, a co dopiero czytac. To istne szalenstwo. Jezu ja dalej nie wierze w to ze spedzam z nimi czas. Wiadomo nie pierwszy raz ich widze na zywo, bo chodzilam na mecze i mm nawet z nimi zdjecia. Tylko dobrze ze nie pamietaja tej natretnej fanki. Iga zciszyl troche muzyke. Aha czyli rozmawiamy. 

- Opowiem wam suchara. (Igła)
- Dawaj. 
- Wchodzi Kurka do łazienki, a tam co? Zakręcone kurki. Ka bumc. (Igła)
- To było wspaniale na komika idź. (Ziomek)
- Dziękuje dziękuje. A tak swoją drogą ciekawe czy znowu beda takie natretne fanki. (Igła)
- Igla do ciebie nigdy nie ida. To Siurak sie powinien bac bo to on ma najwieksze branie. (Winiar)
- Hehe eeej wcale nie a pamietacie ta laske co byla na kazdym meczu i na kazdym miala z nami zdjecie? ona zawsze sie do mnie rwala. (Igła)
- Ooo tak jak mozna o niej zapomniec. Wysoka, blondynka, tylko mloda. W sumie dawno jej nie widzielismy. Ciekawe jak wyglada. (Bartman)
- Eej ktory to byl jej ulubiencem? Kurek chyba. (Kubiak)
- To nie był on. Pamietacie jak on sie cieszyl zawsze bo ona chciala z nim pogadac a nie z wami. (Ziomek)
- Ladna byla. Ciekawe jak teraz wyglada jak dorosla. A może to ja byłem jej ulubieńcem? (Kubiak)
- Nie to byl Igla. 

Oni tak wspominali sobie ta fanke a ja modlilam sie zeby nie znalezli chociaz jakiejs podobizny. Przecież to byłam ja.. !! Nagle wszyscy spojrzeli się na mnie. O kurwa wydałam sama siebie..

~*~
Dzisiaj taki dłuższy :3
nawet fajnie mi się pisało ;p
dedykuje go każdemu kto to czyta :)
dziękuje wam bardzo <3
Mam nadzieje ze ktoś się ucieszy z rozdziału :P
wasze komentarze nieźle motywują więc starajcie zostawić po sobie chociaż jedno słowo :D 
W ogóle spotkałam dzisiaj w mięsnym takiego chlopaka który wyglądał jak nasz ukochany Cichy Pit. Wypisz wymaluj, nawet głos mieli podobny. I ja sie stoje tak na niego patrze (wiedziałam, że to nie Piotrek bo był niższy;p) a on się do mnie cały czas uśmiechał. I w którymś momencie mówi:
- a ja jestem gdzies ubrudzony? smiesznie wyglądam? 
A ja mówię ze nie. Wszystko okej. A on do mnie że ciągle się na niego patrze i miał takie wrażenie. No to mu mówie ze strasznie przypomina mi kogoś. a on takie Nowakowskiego z siatkówki, a ja ze skąd wiedział, a on co chwile mi to ktoś mówi :)
a więc do następnego :*
P.S. Nie wiem jak wy ale ja już czekam na plus lige :]
Nowy rozdział:





niedziela, 22 września 2013

17. Niewiasta nam zasneła.

Nikt inny jak Andrea Anastasi. Patrzyl sie na nas i oczekiwal wyjasnien. Zaraz za nim pojawil sie Matt. No i co ja mialam powiedziec, ze sciagnelam siatkarzy ktorzy maja jutro grac w wyjsciowym skladzie bo sie z kims poklocilam. Przeciez by mnie wysmial.

- o co chodzi? (Andrea)
- Paulina zle sie poczula, przyszla do nas po jakas tabletke bo nie chciala was budzic i zemdlala nam w pokoju to zwolalem chlopakow zeby mi pomogli bo nie wiedzialem co robic. (Kubiak)
- moze zawolamy Sokala.? (Andrea)
- nie juz nie trzeba. Czuje sie lepiej. 
- na pewno? (Andrea)
- tak nie trzeba.
- dobrze. To dobranoc. (Andrea)

I wyszedl. Teraz zostal tylko Matt. Wszyscy wiedzieli ze musialo cos sie wydarzyc w pokoju 69. Patrzyli sie na niego i nawet nie zauwazyli kiedy tulona i kolysna przez Pita zasnelam.

Z perspektywy Kubiaka

Wiedzialem ze cos sie tam stalo. Bez powodu by do nas nie przybiegla. Ale ja to jestem klamca. Nawet sie nie zajaknelem. Nic tak jakbym mowil szczera prawde. Trener wyszedl a my patrzylismy sie wyczekujaco na Matta. Nikt sie nie odzywal. Kazdy nie wiedzial jak ma zaczac. Wszyscy byli ciekawi ale bali sie oco kolwiek zapytac. W ktoryms momencie odezwal sie Piter.

- chlopaki zobaczcie jak nudzicie. Niewiasta nam zasnela.

Spojrzelismy sie w ich strone. Rzeczywiscie Paulina slodko spala wtulona w Cichego. Usmiechnalem sie na ten widok. Tak slodko wygladala.

- poloz ja na moim lozku.
- nie, ja ja zabiore do pokoju. (Matt) 
- ty to jej juz lepiej nie ruszaj. (Igła)
- ale... (Matt)
- czy ja mowie nie wyraznie? (Igła)
- nie. (Matt)
- wlasnie. Do widzenia. (Igła)

Zawsze go lubilem, ale ostatnio byl jakis taki dziwny. Nie poznawalem go. Gdzie sie podzial ten fajny wyluzowany chlopak z ktorym mozna bylo o wszystkim pogadac. Pit polozyl Pauline u mnie i wszyscy rozeszli sie do pokoi. Bartman zasnal u siebie a ja polozylem sie kolo Pauliny. Tak ladnie pachniala. Po chwili i ja zasnalem.

Z perspektywy Pauliny

Obudzilam sie rano i nie moglam sie ruszyc. No tak zostalam przygnieciona przez Miska. Jak spal to tak slodko wygladal. Tak chlopienco i niewinnie. A potem budzi sie taki Kubiak i juz czar pryska. Pyskaty, porywczy i malo rozgarniety. Przez to ze kumplowal sie z Bartmanem to stawal sie nawet i czasami chamski. Ja wiedzialam ze on taki nie jest. Ze to tylko przybrana maska bo niedaj Bog jego przyjaciel go znienawidzi. Po chwili zaczal cos mamrotac pod nosem. Zbytnio sie nie wsluchiwalam, bo probowalam sie wydostac. W koncu po wielu staraniach udalo mi sie to. I nawet go nie obudzilam. Wyszlam po cichu z pokoju i pobieglam do windy. Amerykanin jeszcze spal wiec musialam uzyc swojej karty do pokoju, ktora na szczescie wzielam. Otorzylam drzwi i zobaczylam polaczone lozka tak jak wczesniej i Matta spiacego na jednym z nich. Odsunelam je i polozylam sie kawalek dalej. Po chwili zasnelam. Gdy juz sie obudzilam nikogo nie bylo w pokoju. Wyszlam na korytarz. Tam tez pustki. Pewnie wszyscy sa na treningu. Wrocilam do pokoju i ogarnelam w nim troche. Gdzie niegdzie znalazlam potluczone szklo i moge przysiasc ze wczesniej go nie bylo. Ciekawe co tutaj sie wczoraj wydarzylo. Ubralam sie i wyszlam na spacer. Matt nie zostawil mi zadnej wiadomosci to ja jemu tez. Mogl mi chociaz sms wyslac. Przeciez ma moj numer. Ale okej niech sie buja. Chce sie zachowywac jak dupek prosze bardzo. Chodzilam po Gdansku i w koncu weszlam do Galerii Baltyckiej. Dobrze ze wzielam portfel i karte. Obladowana moimi nowymi nabytkami i w koncu szczesliwa wrocilam do hotelu. Tam juz czekal na mnie...


~*~
Przepraszam, że tak późno i tak kijowo. 
Pierwsze wytłumaczenie mam BYŁAM NA WYMIANIE I NIE MIAŁAM CZASU DODAĆ ;P 
ale coś tam pisałam :3
Drugie: Ale opuściła mnie wena, zostawiłam ją chyba w Szwecji. 
Nic mi nie idzie ;C 
wiem, że na pewno wam sie to nie podoba i jest mi przykro że musicie czytać coś tak bezsensowego ;( 
Dziękuje za każdy komentarz zostawiony przez was <3
Przepraszam was że nie komentowałam waszych blogów, ale nie miałam na to czasu w Szwecji, ale obiecuje wam że czytałam :*
Zapraszam na nowy rozdział :
LINK

wtorek, 10 września 2013

16. Mowieeee ci helooll a potem goodbaay.

Zajelismy sie w koncu gra w karty. Kto wygral zadawal pytanie lub zadanie pierwszemu przegranemu. Gralismy i gralismy i w koncu wygralam! Co prawda juz kazdy z siatkarzy raz wygral ale zawsze nie wypadalo na mnie z przegrana. Tym razem ja wymyslalam cos Kubiakowi.

- Pytanie czy zadanie?
- Zadanie. (Kubiak)
- Jaki odwazny.
- Zawsze. (Kubiak)
- No to. Idziesz przez hol, spiewasz na cala jape jakas piosenke disco polo i gdy wyjdzie ktorys z trenerow udajesz ze jestes pijany.
- Mala gnida. (Kubiak)
- Tylko nie mala. Jestem nie wiele mniejsza od ciebie.

Ja mialam isc razem z nim, bo wszyscy powiedzieli ze oni sie cykaja. Igla wzial kamere zeby nagrac ta jakze wspaniala chwile i potem pokazywac wnuka. I z chlopakow tylko on poszedl. Wyszlismy z pokoju, Misiek spojrzal sie na mnie morderczym wzrokiem i zaczal spiewac. Skoro on to i ja. Darlismy sie na cala morde "mowieeee ci helooll a potem goodbaay". Doslownie wszyscy trenerzy od razu wybiegli na hol. Wtedy odegralismy nasza scenke. Igla zwijal sie ze smiechu. Andrea patrzyl sie na nas jak na chorych psychicznie.

- boze dlaczego? Co ja ci takiego zrobilem? Nie mogles mi dac jakiejs normalnej druzyny tylko tych idiotow. (Anastasi)

W koncu machna reka i wszedl do pokoju. Wrocilismy do pokoju i tarzalismy sie ze smiechu. Pokazalismy chlopakom ci tez mieli z tego niezly ubaw.

- jak to mowia kto sie smieje w piatek ten w niedziele płacze. (Nowakowski)
- Pit, jest sobota.

Srodkowy spojrzał się na mnie i wraz z reszta wybuchli smiechem. W koncu kazdy zwinal sie do swojego pokoju. Rzucilam sie na lozko a Matt kolo mnie.

- to lozko jest zdecydowanie za male na nas dwoch.

Spojrzalam sie na niego i zwalilam go z lozka. Przepraszam probowalam. Bo sorry ale on jednak troche wazy. Nawet nie wiem kiedy on juz mnie laskotal. Zabije go kiedys. Przeciez on wie jak ja tego nie lubie. Nagle nasze twarze dzielily milimetry i wtedy Matt zaczal sie niebezpiecznie zblizac.

- wiesz ze bede za toba tesknil.(Matt)

I stalo sie. Pocalowal mnie. Dziewczyny musze wam powiedziec ze za Piekny nie całuje wysmienicie. Chyba trzeba będzie mu dać jakieś lekcje. Nie no żartuje. Całuje wyśmienicie. Ej przeciez my mielismy byc tylko przyjaciolmi a on tutaj takie sceny robi. A z tego co ja wiem to przyjaciele sie tak niecaluja. Ale ja nie bylam mu dluzna. W koncu ja te pocalunki odwzajemnialam. Ale sprobuj nie pocalowac takiego boskiego chlopaka. No to by raczej kara musiala byc. W koncu kiedys ta wspaniala chwila musiala sie skonczyc no i wlasnie nadszedl ten moment. Matt odczepil sie ode mnie i patrzyl mi prosto w oczy.

- patrzysz sie na mnie jak narkoman na glodzie na dawke.
- bo ty jestes moim wlasnym narkotykiem.(Matt)

Co byscie zrobily po takim wyznaniu? No wlasnie ja tez nie wiedzialam. Wyswodzilam sie jakos z jego uscisku, wzielam jakies ciuchy i ucieklam do lazienki. Usiadlam na podlodze i napisalam sms do Kini. Odpowiedziala od razu.

"Kretynko caluje cie najlepsze ciacho na swiecie, a ty uciekasz. Wiesz co ja bym sie tego po tobie nie spodziewala. Przyjade to ci nakopie do dupy zobaczysz. Wylaz i idz do niego.!"

Wzielam prysznic i odswiezona wyszlam. Matt lezal na plecach i tepo wpatrywal sie w jeden punkt na suficie. Podeszlam do lozka i polozylam sie obok. Odwrocilam sie tylem i probowalam zasnac. Niestety nie bylo mi to dane.

- dlaczego ty mnie odpychasz? (Matt)
- co rozumiesz przez to zdanie? 
- dlaczego to ja nie moge byc u twojego boku? (Matt)
- matt mielismy byc przyjaciolmi. 
- no wlasnie kurwa. PRZYJACIOLMI.! jebanymi kurwa przyjaciolmi. Moze ja nim nie chce byc? (Matt)
- sam mi to zaproponowales!
- a co mialem zyc ze swiadomoscia ze ja bede drugi. Nigdy nie bede na miejscu tego najwazniejszego. Juz wolalem byc twoim kumplem i byc blisko ciebie niz nie byc nikim. (Matt)
- nie wiem co ci powiedziec.
- no wlasnie ty nigdy nic nie wiesz. (Matt)
- ja nie bede w ogole z toba rozmawiala. Do widzenia.

Wyszlam z lozka. Zalozylam tylko jakas pierwsza lepsza bluze zeby nie latac na spodenkach i bluzce. Jak sie zreszta potem okazalo bluza byla Andersona ale trudno. Zalozylam tenisowki i wyszlam z pokoju trzaskajac drzwiami. Szybko skierowalam sie w strone windy. I gdy ona sie zamykala Matt wybiegl z pokoju. Zobaczyl tylko jeszcze ta lze splywajaca po moim policzku. Wiadome bylo ze pojde do ktoregos z Polakow. Skierowalam sie w strone pokoju Igly i Ziomka. Mam nadzieje ze ich nie obudze. Zapukalam ale nikt mi nie odpowiedzial. No tak mamy prawie 12, chlopacy jutro graja mecz musza sie wyspac. Podeszlam do drzwi obok. Nie pamietalam kto tu mieszkal. Zapukalam i gdy juz myslalam ze to znowu to samo drzwi sie otworzyly. I oto przede mna stal w samych bokserkach Kubiak. Patrzyl sie na mnie zaspanym wzrokiem.

- przepraszam ze cie obudzilam. Moge sie u was polozyc? Nawet na podlodze.
- jaka ty glupia jestes wchodz. BARTMAN mamy goscia!! (Kubiak)

Wydarl sie Dziku. Ale Zibi nawet sie nie ruszyl. Michal podszedl do niego i pierw go poklepal. Gdy i to nie podzialalo najprosciej na swiecie zwalil go z lozka. Gdy Bartam zetknal sie z ziemia automatycznie sie obudzil.

- misiu co ty odpierdalasz?! (Bartman)
- zlaz z lozka mamy goscia. Odstapisz Paulinie lozka. (Kubiak)

Dopiero teraz biedny Zbysiu zauwazyl ze tam stoje. Mimo ze swiecila tylko lampka przy lozku, chlopacy widzieli ze plakalam. Wiem ze moze nie byl to powod do placzu ale mnie to zranilo. Zranily mnie jego slowa. Moze nie widac, ale jestem uczuciowa dziewczyna. Wiedzialam ze zaraz zaczna sie pytania. Z drugiej strony ktos zaczal dobijac sie do drzwi. Michal poszedl otworzyc i do pokoju wszedl Pit, Wrona, Kurek, Igla, Ziomek, Zati i Winiar.

- Misiek co to za sytuacja kryzysowa? (Igła)

Kubiak pokazal palcem na mnie, siedzaca na lozku Zibiego. Zaraz doskoczyl do mnie Piter, posadzil sobie na kolana, przytulil mnie i zaczal kolysac. Jednak zycie bez tych glupkow bylo by bez sensu. Znam ich tylko kilka dni a jakbym znala ich cala wiecznosc.

- Pituś?
- slucham? (Nowakowski)
- ty jestes jak kropelka. Jak sie przykleisz to nie ma szans na odklejenie.
- takie zycie przyjaciol. (Nowakowski)

Po tym wyznaniu wszyscy zrobilismy grupowego przytulasa i ktos wszedl do pokoju. Będzie wesoło. Okazalo sie ze to..

~*~
Sorrka laski że nic nie pisałam, ale nie miałam czasu.
 mam w chusteczke nauki i w ogóle. 
rozdział za nic mi się nie podoba, jest to najgorszy rozdział z najgorszych.. -.-
we wtorek wyjezdzam do Szwecji na wymianę więc będę dużo pisać XD 
mam nadzieje, że wyjdzie mi coś lepszego niż to coś u góry czego nie można nazwać rozdziałem ;/
Nie dziwie się, że pod zeszłym rozdziałem było tak mało komentarzy..




sobota, 7 września 2013

15. Głowa go boli, bo "ciśnienie" się zmienia.

Po całym tym pokazie chłopaki mieli mieć trening, ale Anastasi powiedział że głowa go boli bo "ciśnienie" się zmienia. No i on by nie wytrzymał tych uderzeń piłką. Skoro oni go nie mieli, to powiedzieliśmy im ze idziemy na miasto. Chłopaki niechętnie zareagowali na ta propozycje ale powiedzieli że wieczorem gramy z nimi w karty. No cóż mus to mus. Zgodziłyśmy się i już po pół godzinie wszyscy byli gotowi. Wzięłam moja lustrzankę i skierowałam się z Bartkiem i Mattem w stronę recepcji. Kinga nie mogła z nami iść, bo skoro w poniedziałek z rana wylatujemy to ona musiała się spakować, a ze sobą nie miała tylu ciuchów. Pojechała więc z rodzicami do domu po rzeczy i obiecała, że w poniedziałek stawi się w Sali odlotów. No tak lecieliśmy do Francji, na mecze z żabojadami. Na mieście co chwilę musieliśmy stawać, bo chłopaki rozdawali autografy i robili sobie zdjęcia. Po kilku sesjach zdjęciowych które zrobiliśmy sobie z siatkarzami, doszliśmy do wniosku, że jesteśmy głodni. Co prawda była godzina 18, ale jakoś nam to nie przeszkadzało. Chłopaki mieli grać w Bydgoszczy, ale coś się stało z halą i zostali tutaj. Poszliśmy na wielgachną pizzę do jakiejś knajpki. Zawołaliśmy kelnerkę, a ta patrzyła się na chłopaków jak zaczarowana. Najbardziej jej wzrok kierował się w stronę Bartmana. Gdy odeszła prychnęłam, wszyscy spojrzeli się w moją stronę.

- Boże Bartman ona rozbierała cię wzrokiem. Co te dziewczyny w tobie widzą?
- No widzisz. Ale wiesz co ja w gówniarach nie gustuje. Przyjdzie ci potem taka co wygląda na 21 okazuje się, że ma 15 i już z brzuchem. (Bartman)
- Dzięki Zbysiu.
- Ojj dla ciebie mogę zrobić wyjątek. Pamiętaj tylko dla ciebie. (Bartman)
- Czuję się zaszczycona. Szkoda tylko, że jestem starsza.
- Narzekasz. (Bartman)

Gdy pizzy były już na stole, wszyscy wzięliśmy się za jedzenie. Dużo było przy tym śmiechu i opowiadań. Najwięcej gadałam ja i Ignaczak. Matt nie mówił nic, bo nie rozumiał. Ja po 2 kawałkach byłam najedzona, a tym jeszcze było mało.

- No to co teraz idziemy na lody? (Bartman)
- Boże Bartman ile ty jesz. Ja współczuje Asi, jak ona będzie musiała ci tyle gotować.

Wszyscy zamilkli i spojrzeli się na mnie zabójczym wzrokiem. Nie wiedziałam, o co im  chodzi. No przecież nie powiedziałam nic złego.  Zibi przeprosił nas i wyszedł do łazienki, ja spojrzałam się pytającym wzrokiem na wszystkich.

- Asia go zdradziła. (Pit)
- Lepiej nie przypominać mu o niej. (Igła)
-Chłopak musi się z tego otrząsnąć. (Kurek)
- Ale jak to zdradziła?! Jak on to odkrył.?
- Jego kolega był akurat w górach i widział ją z jakimś mężczyzną, wysłał Piotrkowi, a ten do niej zadzwonił. Spytał się, a ona powiedziała, że siedzi w domu i czyta książkę. A on na to, fajnie się spędza czas w górach. (Kubiak)
- I dziewczyna sama wpadła bo zaczęła się tłumaczyć. (Wrona)
- A Zibi chciał ją podpuścić. (Ziomek)
- Gdy mu wszystko wytłumaczyła, powiedział, że kiedy wróci z ligi, ma jej już nie być w mieszkaniu. (Możdżonek) 

Gdy Zibi wrocil byl taki przybity i w ogole. Nagle zauwazylam ze do knajpki wchodzi wlasnie Asia. Spojrzala sie w naszym kierunku i ruszyla do nas. O nie nie bedzie mi tu do niego szla sie tlumaczyc. Jako ze siedzialam kolo Matt i Bartmana to pociagnelam tego drugiego za koszulke.

- wczuj sie w to jakbys na prawde mnie kochal. Asia tu jest i szla do ciebie.

I pocalowalam go. O dziwo odwzajemnial. Katem oka widzialam ze ona stanela jak wryta i po chwili wybiegla stamtad. Wtedy odkleilimy sie od siebie. Wszyscy patrzyli sie na nas zaszokowani.

- nie zeby cos ale czy my o czyms nie wiemy? (Igła)
- mielismy niechcianego goscia to go trzeba bylo wyprosic. (Bartman)
- jesu my juz myslelismy ze wy cos tego. (Pit) 
- prosze cie ja z nia?! (Bartman)
- Zibi czy to mialo byc to o czym ja pomyslalam?
- oczywiscie ze nie. To mialo zabrzmiec ze ja z toba chetnie.. ale... no ten.. (Bartman)
- nie tlumacz sie.
- w koncu mam ją z glowy. W razie czego to powiem ze jestem juz szczesliwy. Dzięki. (Bartman)
- nie ma za co.

Wlasnie dzisiaj moj aparat wzbogacil sie o kilkadziesiat zdjec. Przewaznie byly to samojebki ktorys z siatkarzy, albo sami albo ze mna. Wcielali sie w Klosa chyba. Powiesze sobie w domu w ramkach. Po skonczonej kolacji poszlimy do hotelu. Oczywiscie zdjecia, autografy itd. Ja wiem jak to jest bo ja sama kiedys bym tak stala. W koncu pojawilismy sie z Mattem w pokoju. Tak jak stalam tak runelam na lozko. Bylam tak zmeczona. A jeszcze mialy byc karty.

- wstawaj leniu idziemy do chlopkow. (Matt)
- niee chce mi sie.
- choodz. W nocy bedziesz odpoczywac. (Matt)
- nie pojde chodzbys mial mnie zaniesc.

Pamiętajcie, żeby przy Andersonie 5 razu pomyśleć co się mówi. Bo zle wypowiedziane slowa skutkują katastrofą. Dlaczego? Bo on to troche inaczej zrozumial. Podszedl do mnie, chwycil mnie jak panne mloda i zaniosl do pokoju Igly gdzie odbywaly sie rozgrywki. Gdy mnie tak niosl i szczerzyl sie jak glupi ja moglam przytulic sie do niego. On i te boskie perfumy *,* oczywiscie nie odbylo sie bez komentarzy.

- Matt przyszedles spytac sie ojca tego dzieciaczka? Ja sie zgadzam. Macie moje blogoslawienstwo. (Igła)
- dziekuje. W takim razie jak tylko skonczy sie liga, chajtamy sie w Las Vegas. (Matt)
- szaleni. (Pit)
- tylko ty uwazaj bo jak jej sie do konca ligi kto inny spodoba. (Wrona)
- halo, halo!! 
- za halo to w morde wala. (Pit)
- PIT. !
- dobra juz jestem cicho. Ja nie wiem pierw sie smieja ze gadam za malo, niesmialy. Ale jak juz sie odezwe to jest pit i darcie mordy. (Pit)
- co ty tam mamroczesz pod nosem? 
- nic, nic. To co Paulina idziemy wybierac sukienke, i welon,  i zaproszenia,  i buty, i wystroj kosciola. (Pit)

Do pokoju dumnie wkroczył Kubiak z Bartmanem. Spojrzeli sie na nas, na resztę i Zbysiu jak to on musiał się z Kubiakiem wydrzeć. 

- KTO SIE CHAJTA? (Kubiak)
- Paulina i Matt.(Igła)
- o to Matt zdrowia szczescia pomaranczy, niech ci Paulina nago tanczy. (Zibi)
- booooooze idioci, idioci wszedzie.
- zobacz jak sie goraczkuje, bo Zbysiu zlozyl tylko Mattowi zyczenia a jej nie.(Wrona)
- tak umieram z tego powodu i ide sie pociac, najlepiej mydlem.
- w plynie proponuje. Najostrzejsze, tnie jak pila mechaniczna.(Pit)
- widze ze jeden, jedyny Pit mnie rozumie. Pjoona ziomus.
- pjooona ziom. (Pit)
- to co pokerek rozbierany? (Zibi)
- Moze kiedy indziej.
- wymiekasz? Nie ladnie. (Kubiak)
- stary moze nie ma zalozonej tej najlepszej bielizny no i wiesz.(Zibi)

Rzuciłam w Bartmana tym co było pod ręką. A że Matt mnie w końcu postawił to tym bardziej mogłam. Tym czymś okazała się poduszka. Zaraz Zbysiu dopadł mnie i zaczął łaskotać. Wiedziałam, że to wszystko źle sie skończy..


~*~
Jak podoba wam sie nowy wygląd strony? :)
Piszcie opinie w komentarzach xD 
Wiem, że dodaje znowu przed czasem, ale nie wiem czy wejdę na kompa w tym tygodniu. :C 
teraz jako, że rozpoczął się rok szkolny rozdziały na pewno będą w piątki, albo w sobote :3
boże ja nie chce szkoły -.-
Dziękuje za każdy zostawiony komentarz :*
na prawdę motywuje mnie to do pisania, bo wiem wtedy że mam dla kogo pisać <3
zapraszam na bloga, którego zacznę pisać, jak skończę tego z Mattem, a dużo tam tego nie ma:)
LINK
Liczę na jakieś opinie tego rozdziału:)